Przy wymianie świec żarowych należy wziąć pod uwagę, jakiego są one typu (generacji).Można się spodziewać, że za sprawą "zakłóceń na rynkach finansowych" średnia wieku eksploatowanych w Polsce samochodów szacowana na ok. 13 lat w najbliższym czasie raczej nie zmniejszy się, lecz wręcz przeciwnie - wzrośnie. Zapewne więc jeszcze długo będziemy się stykać ze wszystkimi praktycznie typami świec żarowych jakie były i są stosowane przy silnikach wysokoprężnych.
Najstarsze, szeregowo łączone świece z elementem grzejnym w postaci kawałka drutu oporowego zaczęły być stosowane przed II Wojną Światową. Montowano je też w samochodach wytwarzanych po wojnie, m.in. w spotykanych wciąż na naszych drogach Mercedesach W115 i W123. Ponieważ auta te mogą już aplikować o żółte tablice przyznawane pojazdom zabytkowym, warto zakładać do nich cały komplet nowych świec żarowych (póki są jeszcze dostępne), nawet jeśli przepaliła się tylko jedna. W ten sposób nie dość, że zmniejszamy ryzyko, iż za niedługo awarii ulegnie kolejna, to jeszcze wydłużamy oryginalność zabytku.
Wielki kryzys paliwowy (z lat siedemdziesiątych) przyczynił się do podjęcia w Europie produkcji małych, tzn. o pojemności poniżej 2 litrów, silników wysokoprężnych oszczędniejszych od benzynowych. Diesle te, jako że wykorzystywano w nich technologię wstępnych komór wirowych, wymagały skutecznego podgrzewania tychże komór przed rozruchem. Opracowano więc dla nich sztabkowe świece żarowe mocno już podobne do współczesnych, to znaczy z elementem grzejnym ukrytym we wnętrzu metalowej osłony (jednostronnie zaślepionej rurki). Odcięcie w ten sposób bezpośredniego kontaktu pomiędzy spiralą grzejną a rozpylonym paliwem i spalinami spowodowało znaczny wzrost trwałości świec. Wadą ich był natomiast długi czas nagrzewania się wynoszący kilkadziesiąt sekund. Czy rzeczywiście mankament ten stanowił duży problem można dyskutować, aczkolwiek poranny rytuał uruchamiania diesla rzeczywiście trochę trwał. Zimą nawet dosyć długo, zwłaszcza jeśli silnik nie miał "dobrego sprężania".
W trakcie prac na kolejną generacją świec żarowych kwestia skrócenia czasu w jakim osiągają one wysoką temperaturę była jedną z istotniejszych, w efekcie powstały świece szybkogrzejące mające oprócz spirali grzejnej, również spiralę regulacyjną wykonaną ze stopu o wysokim dodatnim współczynniku temperaturowym rezystancji (materiał taki ma niewielką oporność w niskiej temperaturze i szybko w rosnącą w miarę jak się ona zwiększa). Innym rozwiązaniem jakie wówczas zostało stworzone było zastosowanie ceramicznego grzejnika o dużej mocy. Świece takie są trochę droższe oraz bardziej wrażliwe na uderzenia, za to przy prawidłowej eksploatacji - trwalsze.
Sterowanie pracą świec wymienionych trzech generacji nie stwarzało specjalnych wyzwań. Nagrzanie świec szeregowych sygnalizowała kontrolka, która w swej najbardziej klasycznej postaci miała formę metalowego kapturka od solniczki przez którego dziurki widać było rozżarzającą się małą spiralkę. Świece sztabkowe początkowo sterowane były prostymi przekaźnikami odmierzającym czas, w niektórych bardziej zaawansowanych konstrukcjach, czas ten był uzależniony od temperatury silnika (jak zimniej to dłużej).
Gdy w małych (tzn. samochodowych) silnikach wysokoprężnych opanowana została technologia bezpośredniego wtrysku paliwa wprost do cylindra, nastąpił przyspieszony rozwój metod podgrzewania diesli i to zarówno przed jak i po rozruchu. Wprawdzie wtrysk bezpośredni spowodował wyeliminowanie komór wstępnych, które były odpowiedzialne za trudny rozruch na zimno poprzednich generacji diesli, ale wiązał się z kolei z niemniej poważnym problemem twardości biegu zimnego silnika. Zadowalające eksploatacyjne rezultaty zapewniło użycie świec sztabkowych, ale włączanych już nie przez ich własne urządzenie sterujące, lecz przez "komputer silnika" według prostego w sumie algorytmu uwzględniającego także temperaturę jednostki napędowej i czas jej pracy po rozruchu.
W ten oto sposób doszliśmy do stanu obecnego, czyli do silników wykorzystujących zaawansowaną technologię polegającą na zastosowaniu bardzo wysokiego ciśnienia wtrysku (bezpośredniego oczywiście) dochodzącego do 200 MPa, emisji małej ilości tlenków azotu w spalinach i filtrowaniu gazów spalinowych w celu eliminacji z nich cząstek stałych (są one następnie okresowo wypalane). Aby zarazem spełnić stawiane współczesnym jednostkom wysokoprężnym wysokie wymagania co do skuteczności procesu spalania w fazie nagrzewania silnika oraz efektywności regeneracji filtra cząstek stałych, oprogramowanie układów podgrzewania zostało mocno rozbudowane, same zaś świece zmieniły generację z III na IV charakteryzującą się obniżeniem znamionowego napięcia zasilania do 5 (7) V. Obniżenie to pozwoliło bowiem na takie sterowanie świecami przez jednostkę centralną, aby działały one z różną mocą w zależności od chwilowej potrzeby. A więc z pełną przed rozruchem w bardzo niskiej temperaturze lub w fazie wypalania (oczyszczania) filtra cząstek stałych i częściową przez pierwsze minuty pracy silnika. Wszystkie nowoczesne silniki mają zatem załączane dogrzewanie po rozruchu dla złagodzenia twardości biegu i ograniczenia ilości szkodliwych składników spalin.
A jakie cała ta historia świec żarowych znajduje odzwierciedlenie w praktyce warsztatowej? Otóż po pierwsze wypada zauważyć, że w przypadku świec żarowych, jak w rzadko którym innym, poszukiwanie rozwiązań tańszych od pewnych i w sumie niedrogich jest zupełnie niecelowe. Gdy więc trafi się samochód starszy wiekiem i doświadczony przebiegiem większym od dwukrotnego obwodu matki Ziemi, wykrycie w nim choćby jednej przepalonej świecy powinno skłaniać do wymiany całego ich kompletu, tego samego typu i od jednego producenta. Po zamontowaniu do silnika, lecz przed podłączeniem zasilania warto jeszcze sprawdzić czy przekaźnik obsługujący świece działa prawidłowo. Trzeba też, jeśli tylko któraś ze starych miała upaloną końcówkę (co często świadczy o nieprawidłowo działającym wtryskiwaczu) do porządku doprowadzić wtryskiwacz z danego cylindra.
W autach napędzanych dieslami o wtrysku bezpośrednim, dużo o świecach żarowych powie komputer diagnostyczny, gdyż, jak już zostało wspomniane, pracą świec zawiaduje tu sterownik silnika. Nadzoruje on również ich działanie, więc ich ewentualna niesprawność jest wykrywana automatyczną pętlą diagnozy i zapisywana w pamięci. I właśnie ze względu na to, że są one pod stałą kontrolą, a także z uwagi na ich wyższą już cenę, można w przypadku tych samochodów dopuścić wymianę świec "po sztuce" według wskazań komputera.
Na koniec wypada kolejny raz powtórzyć, jak ważna jest przed przystąpieniem do wymiany świec żarowych praca edukacyjna z klientem. Otóż właściciela pojazdu koniecznie trzeba poinformować (najlepiej pisemnie, na podpisywanym przez niego zleceniu naprawy), że świece żarowe "lubieją się urywać" i nikt temu nie jest winien. Z problemem tym boryka się bowiem praktycznie każdy wytwórca silników.
Dodajmy jeszcze, że do interwencji "w związku z urwaną świecą" należy być odpowiednio przygotowanym. Na rynku narzędzi specjalnych oferowanych jest dużo zestawów do takich napraw, niektóre są bardzo rozbudowane, zawierają wiertła, wykrętaki i spiralne wkładki do regeneracji gwintu. Praktyka pokazuje, że prawidłowo wykonana za ich pomocą regeneracja otworu pod świecę żarową jest bardzo skuteczna i trwała.